METRO ATAKUJE
Uważasz, że polscy producenci hip hopowi odstają od “Zachodu”, że w Polsce nie da się wydawać płyt na wosku, że nie da się nawiązać współpracy z największymi MC’s z za Oceanu? Czas zmienić zdanie. Pojawia się bowiem Metro, który jest najlepszym przykładem na to, że jednak się da. Co więcej, utalentowany producent udowadnia, iż osiągając to wszystko można pozostać skromnym kolesiem, z którym nietrudno nawiązać ciekawy dialog. Sami sprawdźcie.
Wszystko zaczęło się od „Antidotum EP”. Po wydaniu krążka mówiłeś: “Na bank zapamiętam tę datę do końca życia!”. Ciekawi nas jednak co działo się przed pojawieniem się 12’’? Całe dnie klejenia bitów?
Mógłbym odpowiedzieć na to pytanie, jak większość rozmówców, że moja przygoda z hip-hopem zaczęła się bla bla bla i tak dalej. Szkoda na to miejsca, ale prawda jest taka, że wszystko na dobre rozpoczęło się w 1998 roku. Wcześniej jakieś pojedyncze pomysły na rapowanie, ogólnie śmieszne czasy, ale fakt: kiedy tylko kupiłem PC, tzn. jak moi rodzice uznali, że trzeba się w tym kierunku rozwijać, to od razu uciekłem w muzykę. Nie było gier, od razu były jakieś proste programy, jak „Fast Tracker”, czy klejenie pętli na rejestratorach dźwięku. No i od tego się zaczęło tak naprawdę. Później pojawiły się pierwsze bity (chociaż ciężko to nazwać bitami) dla rodzimych graczy, ale nic poza tym. To było mozolne, powolne klejenie muzyki i szukanie pewnych inspiracji. No skończyło się, jak się skończyło, czyli porównywanie do Stones Throw i nie mam tego nikomu za złe. Chwilę przed wyjściem z muzyką na większe wody, była wrocławska współpraca z Roszją, Jotem i Tymonem, ale z tych nagrywek nic nie wyszło. Postanowiłem zrobić coś po swojemu i tak to się zaczęło.
Mało kto na debiucie zbiera tyle ważnych postaci polskiego hip hopu. Jak udało Ci się skomponować taką listę raperów? Znaliście się wcześniej czy zwyczajnie spodobały im się twoje bity?
Raczej wyglądało to tak, że ja jako "nieznany kot " sam musiałem uderzać do ludzi. Znajomość z Adamem Ostrowskim została rozpoczęta przez Marka Gluzińskiego (Rockers Publishing) i za to mu serdecznie dziękuję. Ostry dostał kilka bitów, spodobało mu się bardzo i z tego co pamiętam w ciągu dwóch tygodni dostałem wokale! Afrontami zajarałem się słuchając "A miało być tak pięknie". Powiedziałem sobie, że klawo byłoby ich mieć u siebie. Dostałem numer do Jaśka, zadzwoniłem i poszło. Z resztą kontaktowałem się podobnie. Telefon oraz internet. Innej opcji nie było, za duże odległości nas dzielą. Ale ze wszystkimi znam się dobrze i jesteśmy w stałym kontakcie. Jak tylko nadarzy się okazja, to umawiamy się na spotkania. Aha zapomniałem o Wankzie i Tymonie <śmiech> Z nimi widywałem się często. Także reasumując, musiałem chodzić i deptać ścieżki.
Mało dyplomatyczne pytanie - z kim, do tej pory, pracowało Ci się najlepiej?
A-fron-ty! Szybko, sprawnie i bez większych spięć oraz ciśnień. Mógłbym dodać też nowego gracza, z którym udało się szybko zrobić numer, ale o tym pewnie później.
Kto następny? <śmiech>
Hehe, no to powiem teraz już oficjalnie, że na nowym projekcie znajdzie się numer "Hands in motion" z Wildchild'em i Dj’em Romes'em. Tutaj współpraca przebiegła bardzo szybko. Jakbym ze wszystkimi tak pracował, to wydawcy nie nadążaliby z wydawaniem płyt. <śmiech>
No to teraz musisz powiedzieć z kim jeszcze “marzy” ci się współpraca, Wildchild to miejmy nadzieję dopiero początek?
To mocny początek, ponieważ Jack Brown był zawsze w pierwszej piątce moich ulubionych raperów. Jego off beat jest bardzo klawy. Także marzenie poniekąd spełnione. Wiadomo, że większość producentów chciałaby na swoich bitach same tuzy. Ja nie mam wygórowanych ambicji. Myślę, że Declaime, Medaphoar i ostatnio Theory Hazit, bo bardzo spodobał mi się typ. Także, może kiedyś. Zobaczymy.
A to ciekawe że wymieniasz akurat Declaime'a – nie wydaje Ci się że do twoich bitów lepiej pasował by Dudley Perkins? Może ciekawie by poeksperymentować z neo-soulem...
Mi zawsze wydawało, że to właśnie Declaime by lepiej pasował. Perkins jest ok, ale w większości przypadków już przesadza. “Lil light” było kozakiem, ale “Expressions...” to już była niezła bania. Kiedyś coś miałem zrobić z Lilu, i już ten tak zwany neo-soul był prawie skończony. Ale nie ujrzał światła dziennego, jak cała płyta Lilu, a numer trafi chyba na Metro – “B-Sides, Unrealesed and Rarities”.
Jak widać, pniesz się po szczeblach sukcesu. Po bardzo dobrym przyjęciu “Antidotum” wyprodukowałeś cały album Afrontów. Czy Tytus nie wyszedł z propozycją wydania płyty sygnowanej tylko i wyłącznie twoją ksywą?
No właśnie teraz na jesieni to nastąpi! Wstępna data to przełom października i listopada. Będzie winylowa epka.
Zdradź w takim razie rąbek tajemnicy na temat nowej 12''.
Będzie Wildchild oraz Dj Romes, będzie Athletic Mic League, ale nadal nie wiem, czy w pełnym składzie. Będzie Skill Mega, Jid Sames, LWC oraz Bartek Waglewski, ale Fisza na takim bicie jeszcze nie słyszeliście! I jeśli wszystko zostanie odpowiednio uzgodnione, to być może będzie jeszcze jedna legenda słonecznej Kalifornii, ale nie chciałbym zapeszyć. Także w 80% będzie to już raczej anglojęzyczna płyta.
Może jednak zdradzisz o kogo chodzi?
Jak wszystko zostanie dopięte, wówczas na pewno o tym się dowiesz, bo taka informacja nie przejdzie nie zauważona! I nie ciągnij mnie za język, bo i tak Ci nic nie powiem więcej...
Teraz mnie zaskoczyłeś. Początkowo lineup miał być inny: Smarky Smark, Fisz, Dinal, Dizkret oraz angielski Skillmega i Dany Drumz, Dj Brk oraz Dj Haem. Zmieniłeś diametralnie pierwszy skład płyty?
Jak sam widzisz, sytuacja w rap - branży jest zmienna <śmiech> Dj BRK został, dojdzie Haem. Aż tak diametralnie się nie zmienił. Odszedł Smarkej, Dizky i Wankz oraz Dany Drumz.
To ponad połowa pierwszej myśli. Rozumiem że nie zmieścili by się w skład twojej drugiej ideii? Co w takim razie z tymi kawałkami?
Tzn. może nie tyle co odeszli, ale tak jak mówisz, nie zmieścili się. Co z tymi kawałkami? Nie wiem, może będą to kolejne na płytę w stylu Metro “B-Sides, Unrealesed and Rarities”.
W każdym razie 12" zapowiada się pięknie. Oby wszystko się udało. Fani stricte polskiego rapu będą musieli poczekać...
Udało się już wszystko w 2/3. Niemal najważniejsi gracze są już gotowi do tłoczni!
Wracając do zawartości 12”, pokrótce opowiedz jak nawiązałeś kontakt z każdym z artystów, i co powiedzieli gdy usłyszeli twoje bity?
Pierwsi zaproszeni goście, to bodajże Skill Mega. Chyba Dan do mnie napisał pierwszy po przesłuchaniu "Coraz Gorzej", że dawno tak dobrej płyty nie słyszał. To ja od razu wykorzystałem koniunkturę i rozpocząłem rozmowy na temat jakiejś tam współpracy. Podesłałem bity i wszyscy odpisali, że: “fresh, mad i dope!”. <śmiech> Wildchild z Romes’em - podobnie. Buff z AML także był pod wrażeniem, co oczywiście wewnętrznie mnie podbudowało. Także, jeśli czarnym podoba się, to co robię, to chyba nie jest aż tak źle. Tak naprawdę rozmowy "na sucho", bez próbek nie mają sensu. Przy okazji dobrych bitów, można wynegocjować dobre ceny. Aha i nie pytaj mnie o stawki, bo i tak Ci nie odpowiem! <śmiech>
Czy za całym projektem stoi jakiś tajemniczy mecenat, czy wszystko pomaga sfinansować Asfalt?
Jeśli pytasz o następny projekt, to tak. W całości pomaga mi Tytus i za to wielkie pięć!
Czy uważasz, że dzięki nowej 12" możesz zrobić karierę na arenie międzynarodowej - na taką skalę, że następnym razem to Wildchild przyjdzie do ciebie z prośbą o muzykę?
To znaczy, nie ukrywam, że miło by było, ale popatrzmy na to realnie. Ilu jest producentów z Niemiec, czy Wielkiej Brytanii, dla których nagrywali goście zza Oceanu? I co? I nic. Nie wiele o nich słychać. Oczywiście, jak każdy normalny człowiek chciałbym się rozwijać, ale trzeba na to wszystko patrzyć trzeźwym okiem. Bez zbędnego podniecania się. Poczekajmy, dwunastaka wyjdzie, będzie w dystrybucji europejskiej i z tego, co się orientuje także amerykańskiej. Zobaczymy, jak to wszystko będzie wyglądać. Dla mnie na pewno w tej chwili spełnia się jedno z marzeń życia. Poczekajmy.
Jesteś jednym z niewielu producentów, którzy na własne konto wydają kolejne winyle. Ostatnia produkcja, to pierwsza hip hopowa 7’’ w Polsce. Jesteś zadowolony z odbioru krążka przez słuchaczy?
Ha! Pewnie, że jestem zadowolony....
Cały nakład zszedł?
Nakład z tego ci się orientuję został wyczerpany. Prawie 270 sztuk poszło w ciągu kilku tygodni, co mocno mnie zdziwiło, bo nie spodziewałem się aż takiego zainteresowania. Ja zostawiłem sobie w domu kilka sztuk, na lepsze czasy. Bodajże tylko Step w Opolu ma jeszcze siódemki, ale może się mylę. Nadal dostaje mejle z zamówieniami, co jeszcze bardziej motywuje mnie do dalszej pracy. Fajnie jest mieć grono pięciuset słuchaczy, którzy kupią płytę. Dodając do tego, tych co zdjęli z sieci, jestem bardzo zadowolony. Na początku broniłem się przed tą siódemką, ale teraz jestem pewny, że taki gadżet, bo tak to trzeba nazwać, jeszcze zrobię. Na razie skupiam się na dopięciu dwunastki. No, ale pierwsze rapowe siedem cali w Polsce, jakby nie patrzeć. Zapisałem się w kartach historii polskiej fonografii, tylko czy ktoś o tym będzie pamiętał <śmiech>.
Te ponad 250 osób będzie pamiętać. Wielu uważa, że w Polsce nie opłaca się wydawać winyli bo przecież mało kto je kupuje. Sądzisz że da się to zmienić ten sposób myślenia w najbliższym czasie?
A ja wiem? Wiesz, są ciągle tacy ludzie w kraju, jak Dinal Team, jak Tytus, jak Groh, czy Step, którzy starają się, by ten rynek nie umarł. Pojawia się co raz więcej młodych ludzi, którzy chcą tłoczyć winyle. Niestety rozczarowują się, jak przychodzi do rozmów o pieniądzach. Jak widzisz, w kraju jest bodajże jedyna wytwórnia, który może pozwolić sobie, na wydawanie winyli, oprócz normalnych CD. Widzę lekki zwrot w stronę korzeni, ale nadal to jest garstka ludzi. Najbardziej smuci mnie, że każdy winyl w Polsce ma status kolekcjonerski. Mam nadzieje, że za parę lat, odchodząc na emeryturę, będzie inna sytuacja.
Przy większej sprzedaży płyt producenci mieliby pieniądze na kupno sprzętu. Rok temu nosiłeś się z zamiarem kupna jakiegoś samplera. Udało się?
Nie. Przesuwałem z miesiąca na miesiąc zakup sprzętu i do tej pory się nie udało. Nie wiem czemu. Mam takie przeczucie w głębi duszy, że jestem już za stary na tego typu zabawki. Jakbym miał 6-7 lat mniej, to bym bardziej interesował się tym, bo to taki wiek, że "zajawka kipi". A tak to ani MPC, ani innych rzeczy, o których kiedyś tam marzyłem. Przepieprzam większość pieniędzy na winyle. Daj spokój, szkoda gadać. W życiu się nie zbiorę na kupno sprzętu.
To znaczy że od "Antidotum" pracujesz na tym samym? W takim razie co to za sprzęt?
Yep! To nie żaden sprzęt heh, tak bym to nazwał. Gramofon, mixer, PC, karta i odsłuchy. Ale za to bania pełna pomysłów. Tym nadrabiam. <śmiech> Ale jak popatrzysz na porozrzucane winyle po całym pokoju, to ten "niby sprzęt”... się gubi w tle.
Masz pewnie jakiś określony schemat działania przy tworzeniu bitów. Wiesz, najpierw bębny, potem linia basowa itd., itp...
Nie, nie mam żadnego schematu. Czasem, jak wyłapie jakiś klawy motyw, to najpierw mam sampla, potem szukam bębnów i całej reszty. A czasem jest tak, że zrobię dobre bębny i dobieram potem szukam... Różnie z tym jest powiem ci.
A jak podobają Ci się pomysły pokroju tego co zrobił Madlib czy Oh No. A mianowicie, żeby dobierać sample do całej płyty z katalogu jednej wytwórni, np. Blue Note, Indie czy Galt McDermot? Myślałeś o czymś podobnym kiedyś... np. Metro vs. Muza?
Pomysł jest super, ale musiałbym sieknąć niemal pełną dyskografię pewnego artysty lub label'u, a wiesz, że może być z tym problem. Biorąc pod uwagę możliwość kupna płyt w Polsce, to jedyną rzecz, jaką mógłbym zrobić to Metro vs Poljazz, ale płyty te są dość mocno oklepane. Może by tak David Axelrod? W kraju można by pomyśleć, ale na Europę to nie bardzo, ze względu na to, że tam jest już raczej oklepany. Ale jakby nie patrzeć pomysł mega. Who knowz....
Wiesz, właśnie o to chodzi żeby znaleść nawet mały katalog, ale rzadko wyciągany. W Polsce dostępna jest jeszcze "Amiga", też daje możliwości... A nie myślałeś żeby zrobić coś na włąsną rękę bez pomocy raperów, wiesz album instrumentalny w stylu mixtapów Waajeed'a czy "pączków" J Dilla?
Jasne. Nie wiem, czy nie będzie to następny album. Tym razem na więcej track'ów niż 6-8. Ale jak już wspomniałem, sytuacja w rap-branży jest zmienna. <śmiech>
Do tej pory rozmawialiśmy tylko o ludziach z którymi ty chciałeś współpracować. Jak to jest z tymi, którzy zgłaszają po bity do ciebie?
Jak sam widzisz, na ogół jest tak, że nie udzielam się nigdzie na innych produkcjach, bo po prostu taki już jestem. Ja całe życie pracuje nad czymś swoim. Nie jestem jakimś tam bufonem, który ma w dupie całą resztę. Bo bitów nie sprzedaje, nie mam tego w naturze. Traktuje beatmaking jako hobby, a nie jako zarobek. Wszyscy ci, którzy podbijają, po prostu nie podobają mi się. Ktoś naprawdę musi mnie zaskoczyć, żebym zaczął z nim rozmawiać o dalszej współpracy. Tak było z Profem z Poznania. To, że jeszcze nic nie wyszło naszego, nie oznacza, że się nie pojawi. A jeśli chodzi o rodzimych raperów z górnej półki, to nadal jest tak, jak kilka lat temu. Nadal dzwonie, pisze, czy cokolwiek. Chyba tylko Bartek Waglewski poprosił mnie, o zrobienie remix'u "Nie bo nie" na singlu. A tak, to nie jestem szczególnie rozchwytywany. Może nawet i dobrze.
No właśnie co z Profem? Na skale całej Polski to mało znany gość, jednak ma duże ambicje. Co razem planujecie?
Prof był szykowany wstępnie na nową dwunastkę, ale z nim rozmawiałem chyba z kilka dobrych miesięcy temu. Teraz na razie ucichło, ale mogę mu obiecać, bo wiem, że pewnie to przeczyta, że zrobimy singla wspólnie.
Wróćmy do wcześniej wspomnianych Afrontów. Z jakiej perspektywy patrzysz dziś na album „Coraz Gorzej”. W sumie minęło już trochę czasu od jego wydania. Dokonał byś zmian? Coś podrasował?
Nie! Ten album jest idealny, przynajmniej dla mnie. Nawet jeśli marudziłem do jednego, czy dwóch utworów, to z perspektywy czasu myślę, że "Coraz gorzej" jest po prostu zajebiste...
Zapowiadałeś – nieoficjalnie - nowy album Afrontu. Czego możemy się po nim spodziewać? Metro radykalnie zmienia styl?
Nie, na razie nic nie planuje zmieniać. Myślę, że to, co już teraz sam wypracowałem pozostanie niezmienne. A co do Afrontów, to myślę, że na ten album poczekamy, bowiem chwilę po "Coraz gorzej" załapaliśmy dobrą banię na robienie kolejnego LP, ale wstrzymaliśmy pracę. Dajmy odpocząć słuchaczom, każdy coś kombinuje na swój sposób. Ale nie ma co ukrywać, że do prac nad nowym albumem na pewno wrócimy. Być może pod koniec przyszłego roku.
Nie ominą cię klasyczne pytania. Na początek: co stanowi dla ciebie największą inspirację?
A wiesz, że nie wiem? Chyba listonosz, który kilka razy w tygodniu przynosi mi woski <śmiech> A tak na poważnie, to naprawdę nie mam pojęcia. Czasem po prostu mam ochotę coś pogrzebać w płytach i tyle.
Jeżeli chodzi o sampling, jakie płyty najchętniej przekopujesz? Dużo jazzu, funku? Czy nie stronisz też od rocka?
Wszystko, dosłownie wszystko. Nie mam jakichś szczególnych ram, patrzę ewentualnie na rocznik. Ostatnio udało mi się kupić kilka płyt z muzyką Bliskiego Wschodu. Nie powiem, ciekawe doświadczenia. Ale tak jak już wspomniałem - sampluje niemal wszystko. Jazz, soul, progresywny rock, ethno.
A propos tego listonosza... Co Ci ostatnio przyniósł?
Kilka płyt jazzu rosyjskiego, czeskiego i długo oczekiwanych poljazzów. Było coś ze STAX Records, a także 12’’ Declaime'a – “Never Ending”.
Czego ostatnio słuchasz? Jesteś w stanie polecić jakieś ciekawe produkcje?
Z nowych produkcji to słuchałem ostatnio Theory Hazit. Płyta tego gościa wyszła bodajże w grudniu ubiegłego roku, ale kilka tygodni temu dopiero do niej dotarłem, a tak to nie wiem. Raczej mało słucham nowych rzeczy. O, wpadł mi też w ręce singiel Guilty Simpson'a – “Mans World”, na bicie Dilli. Odświeżony po raz któryś tam James Brown, ale fajnie brzmi. A tak to starocie. Ostatnio też cały czas mam w głośnikach płytę pt. „Now Again Re:Sounds Vol. 1” - jest zajebista - polecam!
Nadchodząca wielkimi krokami płyta Guilty Simpson'a, to chyba moja najbardziej oczekiwana płyta w tym roku. Też czekasz?
Zwłaszcza, że wychodzi w Stones Throw. Czekamy!
Jakieś ostatnie słowa?
Standard - kupujcie polskie rap woski!
Współpraca: Guo







