MYSPACE DELIGHT: INSIDE THE MIND OF AQEEL
Prawdziwy crate digging to zakurzone płyty, okładki z lekko zagniecionymi rogami i sklepy podpadające pod kategorię „zawilgocona piwnica". W takich warunkach istnieje największe prawdopodobieństwo znalezienia wosku, którym będzie można podniecać się przed kolesiami równie wytrwale szukającymi perfekcyjnego beatu z ubiegłych dekad. Cała zabawa wynikająca z życia na początku XXI wieku dla wszystkich, którym ciągle mało nowej muzyki, polega jednak na tym, że można nie ruszając się sprzed ekranu uprawiać „future digging". Nie jest żadnym odkryciem, że każdy nowy artysta szukający swojej szansy na dotarcie do potencjalnych wielbicieli wrzuca co tylko może do Internetu. Oczywiście pierwszym adresem, który przychodzi w takim wypadku na myśl jest - suprise, suprise - MySpace. My szukamy nowej muzyki nałogowo i w związku z tym rozwiązanie jest proste: zamiast milionów profili MySpace wystarczy, że zajrzycie co jakiś czas na Wersalkę, gdzie pod hasłem MySpace Delight będziemy pokazywać brylanty pretendujące do miana „next big thing".
Na pierwszy ogień idzie Aqeel. Śledząc koneksje SA-RA Creative Partners, najbardziej chyba progresywnego kolektywu ostatnich lat, można natrafić na tego wokalistę i kompozytora z dalekiej Californii, który zmęczony brakiem sukcesów na niemrawej scenie soulowej lat 90tych ubiegłego wieku w ojczystym stanie oraz przestępstwami z użyciem broni palnej z jednej i brutalnością policji z drugiej strony, wybrał życie w zupełnie bliskiej Hiszpanii. Sprawdźcie wywiad z europejskim członkiem rodziny SA-RA i recenzje jego najnowszego mixtape'u, żeby móc się za parę lat chwalić, że znaliście kota od samego początku jego drogi na szczyt.
Kiedy zacząłeś bawić się muzyką i kiedy po raz pierwszy pomyślałeś, żeby zająć się tym na poważnie?
Wszystko zaczęło się gdy miałem mniej więcej 8 lat. Nagrywałem kasety z moimi kolegami z dzieciństwa. Potem było śpiewanie w kościele i konkursy młodych talentów. Około 1989 zacząłem rymować i wkręciłem się w to bardziej niż w śpiewanie. Muszę przyznać, że byłem na prawdę zajebisty i mniej więcej wtedy założyliśmy z TAZ'em (teraz znany z SA-RA) zespół, który nazwaliśmy Big Yacht. W niektórych piosenkach potrzebowaliśmy wokalisty i ludzie zaczęli pytać "Dlaczego ty nie zaśpiewasz". Ale ja odpowiadałem wtedy "Nie człowieku, ja jestem MC!". W końcu jednak przez te namowy i dodatkowo zachęcany ciągle przez moją mamę zdecydowałem się zacząć śpiewać. W 1998 spotkałem Erykah (Badu) i wtedy postanowiłem potraktować śpiewanie na poważnie.
Jak opisałbyś muzykę, którą robiłeś na początku swojej kariery? Czy było to coś podobnego do tego co można usłyszeć na Twoim najnowszym mixtape'ie "Inside the mind of Afro American Angel" czy twój styl ewoluował przez lata?
Definitywnie moja muzyka ewoluowała. Na początku była bardziej "soulful" i powiedzmy r'n'b. Ale moją bazą jest gospel + soul + hip hop = funk. Baby! (śmiech)
Mówisz o sobie "Lover of good music". Jaki są Twoje wczesne muzyczne inspiracje? Kogo nadal podziwiasz i kogo szanujesz na współczesnej scenie muzycznej? Na Twoim mixtape'ie można znaleźć sample z Miles'a Davis'a, Madvillain, produkcje Shafiq'a Husayn'a (SA RA). Czy to są tropy, które pozwlają rozszyfrować Twój muzyczny świat?
Stevie Wonder, Donny Hathaway, Bill Withers, Motown Sound, Michael Jackson, Chaka Khan, bardzo dużo Gospel. Teraz, oprócz gospel, nadal słucham tych wszystkich rzeczy, od The Temptations do The Rolling Stones. Jeśli chodzi o nowych artystów, lubię Georgie Anne Muldrow, oczywiście SA-RA, to moja rodzina!, John Legend jest dobry i Aqeel, wiadomo. Ale żeby rozszyfrować mój świat, trzeba słuchać dużo Reggae, Jazz'u, Funk'u, Soul'u i dobrego Hip Hop'u.
Na Twoim profilu myspace można znaleźć kawałek, który zrobiłeś z Foreign Beggars. Wspominasz również o współpracy Samy'm Delux i chórkach, które nagrałeś na drugie "Chronic" Dr Dre. Gdzie jeszcze możemy usłyszeć Twój głos i beaty?
Wszystkie moje ważniejsze kolaboracje możecie znaleźć na myspace, ale jeśli macie ochotę podiggować głębiej, googlnijcie Aqeel albo Aqeel72 lub Glen Anthony Henry i powinniście znaleźć wszystko co zrobiłem do tej pory. Miałem umowę z wydawcą w Niemczech, dlatego nagrywałem z ludźmi takimi jak Samy Deluxe ,K.C Da Rookee ,Ill Will itp...
Co udało Ci się wydać dotychczas? Czy "Inside the Mind of an Afro American Angel" to pierwsza rzecz jaka oficjalnie ujrzała światło dzienne?
W Hiszpanii wydałem album "Beats and voices" i maxisingiel "Djame" w 2005. Dodatkowo z funkowo-soulowym projektem Glen Anthony Henry wydałem płytę "Relax and Love".
Jesteś świetnym wokalistą. Kto wywarł największy wpływ na Twój styl. Którego z wokalistów najbardziej podziwiasz?
Stevie Wonder - na kolana!
Czy grasz na jakimś instrumencie, albo produkujesz bity?
Trochę się w to bawię. Myślę, że w końcu będę grał i produkował więcej niż teraz. Na razie chcę się wybić jako wokalista i kompozytor. Potem wbiję się w stronę produkcyjną.
Tytuł Twojego mixtape'u ("Inside the Mind of Afro American Angel"), zdjęcie Marcus'a Garvey'a na Twoim profilu - jak ważne jest dla Ciebie Twoje pochodzenie? Sun Ra, George Clinton, Spike Lee itd., itd. - czy to są Twoje inspiracje w tym temacie? To znaczy w kwestii podejścia do kultury i tradycji afro-amerykanksiej?
Moje dziedzictwo umiera więc ważne dla mnie jest podtrzymać tradycję przy życiu, edukować i wzbudzać zainteresowanie. Generalnie całe "czarne doświadczenie" dobiegło końca i oczywiście to moi przodkowie zainspirowali mnie maksymalnie do kontynuowania tej tradycji. To błogosławieństwo, chociaż w czasach blingu i pieniędzy z fastfood'owej muzyki to smutne gdzie znaleźliśmy się jako ludzie. Wydaje się, że nikomu już nie zależy, ale mi ciągle tak, dlatego będę robił swoje dopóki nie powróci Mothership (śmiech)
Opowiedz trochę o swojej historii. W 1999 przeprowadziłeś się do Palma De Mallorca, a przyjechałeś tam początkowo tylko zagrać tribute show dla Motown. Powiedz coś więcej o tym zdarzeniu. Dlaczego zdecydowałeś się zostać? Gdzie mieszkasz obecnie i co robiłeś "muzycznie" przed przyjazdem do Hiszpanii?
Zanim przyjechałem do Hiszpanii byłem fryzjerem przez 10 lat. Żeby skupić się na swoich rzeczach musiałem opuścić LA i przeniosłem się na rok do Colorado, a potem do Hiszpanii. Byłem znudzony sceną w LA i nie bardzo interesowały mnie rzeczy, które się tam wtedy działy. Potrzebowałem zmiany. Przez rok w Colorado pracowałem nad demo z kolesiem, który nazywa się Demetrious Ross i któr grał z Prince'm i Cyndi Lauper. Dzięki niemu załapałem też jakieś rzeczy w Europie i tak znalazłem się w Hiszpanii. Nigdy nie zagrałem żadnego prawdziwego koncertu w LA, oprócz wesel czy jakichś świąt kościelnych więc kiedy pojawiła się prawdziwa okazja żaby żyć z muzyki nie wahałem się ani chwili. Od pierwszego dnia gdy znalazłem się na Majorce zakochałem się w tej wyspie i postanowiłem zostać. Uczyłem się, żyłem przy samej plaży, świetne żarcie - czułem się jak w raju. Żadnej broni, żadnej brutalności ze strony policji, fastfood nie na każdym rogu. A jeśli chodzi o koncert dla Motown to była to najlepsza rzecz jaka mogła mi się przytrafić. Codziennie śpiewałem piosenki Temptations, Four Tops itd. Tam zdobyłem całe moje doświadczenie. Teraz mieszkam w Madrycie.
Mówisz o sobie również "freestyler" Czy to znaczy, że nadal rymujesz?
Taa. Co jakiś czas. Często zdarza się tak, że wpadamy do studia, Griffi robi bit na szybko, a ja dodaję rymy i robimy cały joint z biegu.
Kim jest Griffi, który zrobił większość beatów na Twoim ostaynim mixtape'ie? To są na prawdę grube rzeczy!
Griffi to najlepszy kot jeśli chodzi o beaty w Hiszpanii. Spotkałem go w 2005 kiedy kończyłem pracę nad albumem i trzymamy się do dziś.
Jak spotkałeś Shafiq'a Husayn'a z Sa Ra, który zrobił dwa beaty na "Inside the Mind of Afro American Angel"?
Znamy się z TAZ'em (Sa Ra) od dziecka, a Shafiq'a spotkałem w meczecie. Wszyscy studiowaliśmy Islam więc znam ich bardzo długo, to moi bracia. 
Wielu ludzi spotyka teraz sowich muzycznych partnerów przez myspace lub podobne strony. Czy pracowałeś już z kimś, kogo spotkałeś w Internecie?
Jeszcze nigdy nie pracowałem z nikim z myspace, ale właśnie ostatnio poznałem dwóch kotów, z którymi zamierzam zrobić coś razem. Tokyo Joe i Byron The Aquarius. Zrobimy jakieś gorące gówno, są dobre chęci!
Widziałem reklamę (Barceló Cream), w której zaśpiewałeś i do której zrobiłeś muzykę. Czy masz więcej takich projektów? Czy to jest tak, że muzyka to pasja, ale pieniądze przychodzą z innych źródeł, nie ze sprzedaży płyt cz z koncertów?
Dokładnie. To jeden ze sposobów w jaki zarabiam na chleb i czynsz.
Niedawno byłem na koncercie Jneiro Jarel'a i przyszło na niego dosłownie dwadzieścia parę osób, mimo wsparcia jakie Jneiro ma wśród ludzi takich jak Gilles Peterson. Jak to wygląda w Twoim przypadku? Jak reagują ludzie na Twoją muzykę? Czy Twoja publiczność rośnie? Na tym wideo z Hiszpanii wygląda na to, że publika jest z Tobą.
To smutne, ale takie rzeczy się zdarzają. Zespół, który widać na tym wideo to mój „osobisty" skład „Aqeel And Mental People". To w nim mieszam wszystko co lubię w jedną całość, żądnych granic. Jeśli chodzi o to jak rośnie scena i publiczność, myślę, że to kwestia czasu. Ktoś się wybije i pociągnie wszystkich za sobą. Tak się stanie.
Czy Aqeel And Mental People to Twój stały skład?
Tak, ale mam też drugi band, z którym gram jako Glen Anthony Henry.
Jakie są Twoje plany na najbliższą przyszłość?
Żyć z pisania muzyki i grania koncertów. Sprawdźcie: http://www.myspace.com/aqeel. Dzięki za wsparcie. Głęboko doceniam! Jah Bless.
SPRAWDŹ RECENZJĘ AQEEL - INSIDE THE MIND OF AFRO-AMERICAN ANGEL







