J.RAWLS AND MIDDLECHILD - RAWLS AND MIDDLE
Dodano 2008-05-17
/ Komentarze 1
Groove Attack
J.Rawlsa prawdopodobnie nikomu nie trzeba przedstawiać. Jest to niewątpliwie jeden z ciekawszych i najbardziej zasłużonych producentów hip hopowych, który kojarzony jest przede wszystkim z duetem Lone Catalysts. Jego ostatnia płyta producencka – „The Essence Of Soul” – zebrała bardzo wiele przychylnych komentarzy i prawdopodobnie na tej podstawie producent postanowił wydać album razem z Middlechild, która stanowi jeden z fundamentów wyżej wymienionego krążka.
„Rawls And Middle” to produkcja, która niejako stanowi kontynuację ostatniego albumu J.Rawlsa. Utrzymana została w podobnej soulowej stylistyce. Tak jak na poprzednim krążku, nie znajdziecie tu potencjalnych hitów. Płyta tworzy spójną i solidną całość, a słucha się jej najlepiej nie przeskakując z utworu na utwór. Wątpię by album ten spodobał się słuchaczom szukających mocniejszego basu i kawałków bujających głową. Bliższy będzie tym, którzy wolą odpocząć od hałasu czy pójść na rower ze słuchawkami w uszach.
Płyta utrzymana jest w konwencji neo-soulowej. To tu, to tam pojawia się gitara, sporo delikatnych klawiszowych instrumentów, a w tle niezobowiązująca perkusja. Wokalistka tak jak i producent nie kombinuje. Nie spodziewajcie się więc wielkich arii. Middle śpiewa bardzo równo i miło dla ucha, ale bez ekwilibrystyki, co w przypadku tej produkcji traktować należy jako zaletę.
Nie jest to krążek wielce odkrywczy, ale co ważne trzyma wysoki poziom zarówno od strony produkcji, jak i wokalu. Middlechild potwierdziła słowa jej kompana, jakoby była jego tajną bronią. Jeżeli więc szukasz ciepłych, odprężających brzmień, nie wymagających wielkiego skupienia i poświęcenia sprawdź „Rawls And Middle”, a prawdopodobnie przez kolejne kilkanaście dni album ten nie zejdzie z Twojego odtwarzacza.
„Rawls And Middle” to produkcja, która niejako stanowi kontynuację ostatniego albumu J.Rawlsa. Utrzymana została w podobnej soulowej stylistyce. Tak jak na poprzednim krążku, nie znajdziecie tu potencjalnych hitów. Płyta tworzy spójną i solidną całość, a słucha się jej najlepiej nie przeskakując z utworu na utwór. Wątpię by album ten spodobał się słuchaczom szukających mocniejszego basu i kawałków bujających głową. Bliższy będzie tym, którzy wolą odpocząć od hałasu czy pójść na rower ze słuchawkami w uszach.
Płyta utrzymana jest w konwencji neo-soulowej. To tu, to tam pojawia się gitara, sporo delikatnych klawiszowych instrumentów, a w tle niezobowiązująca perkusja. Wokalistka tak jak i producent nie kombinuje. Nie spodziewajcie się więc wielkich arii. Middle śpiewa bardzo równo i miło dla ucha, ale bez ekwilibrystyki, co w przypadku tej produkcji traktować należy jako zaletę.
Nie jest to krążek wielce odkrywczy, ale co ważne trzyma wysoki poziom zarówno od strony produkcji, jak i wokalu. Middlechild potwierdziła słowa jej kompana, jakoby była jego tajną bronią. Jeżeli więc szukasz ciepłych, odprężających brzmień, nie wymagających wielkiego skupienia i poświęcenia sprawdź „Rawls And Middle”, a prawdopodobnie przez kolejne kilkanaście dni album ten nie zejdzie z Twojego odtwarzacza.
M napisał/a:
2008-05-21 12:59:19
Zgadzam się, poczciwa i przyjemna płyta, bez och i ach ale na wysokim poziomie. Więcej takich poproszę...







