Cover

OSTATNIA RECENZJA

WILLIAM DEVAUGHN – BE THANKFUL FOR WHAT YOU GOT

Zobacz TERRY CALLIER - FIRE ON ICE

RECENZJA.

JAZZ LIBERATORZ - CLIN D'OEIL

Dodano 2008-02-06 / Komentarze 14

Kif Records

Zawsze chciałem pojechać do Paryża. Sprawdzić, czy moje wyobrażenie ulepione przez opowieści, kawałki, książki i filmy pokryje się tym, co tam zobaczę. Jazz Liberatorz już parę razy przesyłali mi zaproszenia, parę singielków, które dawali nam przez ostatnie 2 lata mocno mnie nakręciło na dłuższą wizytę. I oto doczekałem się, wreszcie mogę wybrać się na „Clin d'oeil”… cokolwiek to znaczy.

Zjechało sporo ludzi, wyszło dość interkontynentalne spotkanie, tylko ja ze swoją narodowością jakoś nie za bardzo pasowałem. Ale to raczej nie jest problem, i tak od początku zamierzałem tylko spokojnie iść z boku, słuchać co grają Francuzi i mówią, co się okazało, sami Amerykanie. Jazz Liberatorz przywitali nas długim instrumentalem, no i już wiadomo, że będzie dobrze. Brzmienie idealnie takie, jakiego można się było spodziewać, spokojnie i jazz’owo, nie wyrwie Cię to z krzesła, ale sprawi, że od bujania się wypadną z niego kółeczka. Pojawili się też i Ci, co mieli coś do powiedzenia, od razu wpadł ten, na którego najbardziej czekałem – Fat Lip. Jego singlowe „Backpackers” to jeden z najlepszych kawałków poprzedniego roku, tutaj także nie zawodzi, w sumie inaczej być nie może, bo swoim głosem może mówić o czymkolwiek, a i tak będę się jarał. Tre Hardson miło nam podśpiewał i mocny początek mamy za sobą. Wkręcony w klimat nawet nie zauważałem jak lecą kolejne kawałki, Asheru, J. Sands, Fat Lip i T. Love.. stop! Cóż za kooperacja, znowu gruba warga i to jeszcze z jedną z najlepszych raperek w historii, bez żadnego wahania mówię, że ten kawałek był najprzyjemniejszą częścią wypadu, gdyby nie kolejni, którzy też chcieli pokazać co potrafią to godzinny replay tego kawałka byłby pewny. Ale trzeba iść dalej, Tableek z grupy Maspyke, Apani B Fly, bo przecież nie ma dobrego wypadu bez kobiet, a później to już się posypało: Sadat X, Raashan Ahmad, J-Live, Buckshot.. skąd oni ich wszystkich wzięli? Skład co najmniej imponujący, szczególnie, że na deser zaśpiewała nam jeszcze Lizz Fields i mogliśmy spokojnie udać się do domów kiedy w tle leciało nam instrumentalne Outro.

Wyprawa niby jak zwykle. Słuchawki, ciemny pokój, łóżko i muzyka. Ale tym razem poczułem coś innego, naprawdę czułem się jakbym chodził z nimi nocą po centrum Paryża, słuchał dobrej muzyki i podziwiał piękno tego miasta, i na pewno często będę tam wracał.

DODAJ KOMENTARZ

xxl napisał/a:
2008-02-22 15:16:48
lechu widze masz nowa ksywe zainspirowana lsd?
Sebol napisał/a:
2008-02-21 19:14:43
Jazz Liberatorz - to największy fenomen europejskiego hip-hop'u który ma szanse zrobić szum nawet na rynku amerykańskim co jest niezwykłe trudne... Nie równa im się żaden Looptroop, Hocus Pocus... po prostu oni wyprzedzają wszystkich o krok!
lsk napisał/a:
2008-02-21 19:01:14
marudzisz guo info od kif records jest takie,ze planowane jest wydanie albumu w formie boxa - bedzie to seria dwunastek z bonusowa koszulka , uwazajcie!
guo napisał/a:
2008-02-09 18:58:59
nie wyklucza się. podobają mi się pojedyńcze kawałki, ale jako całość płyta nie zachwyca. albumu można słuchać jako jedność albo jako poszczególne elementy. w pierwszym przypadku liberatorom nie poszło tak dobrze, jak myślałem, że pójdzie. niektóre (nie wszystkie!) utwory brzmią natomiast świetnie.
herostratus napisał/a:
2008-02-09 09:22:25
polecam wszystkim album Davu-"the sun do move"jezeli lubicie hip hop organiczny czerpiacy garsciami z jazzowej estetyki
dopawla napisał/a:
2008-02-08 22:05:58
jesli pojedyncze kawalki powalaja a cała płyta nie to może słuchaj pojedynczo? trochę się wyklucza to co mówisz :)
Sebol napisał/a:
2008-02-08 15:14:44
Chyba musisz poświęcić więcej czasu tej płycie... jej moc jest w jej spójności i magii właśnie! 12" ją pewnie jeszcze rozszerzą cały koncept instrumentalami. Będzie jak z pokemonami... Gotta catch them all!
pawel napisał/a:
2008-02-08 14:30:47
A ja nie jestem do tej płyty na 100% przekonany. Niby wszystko fajnie, ale trochę dla mnie nudno. Cała płyta jakby bez polotu. Nie ma tej magii, jak w przypadku 12''. Niczym mnie panowie nie zaskoczyli. Pojedyńcze kawałki - miazga, ale jako całość płyta nie powala na kolana.
kk napisał/a:
2008-02-08 14:13:10
haha pewnie on bo jeszcze nie kuma jak sie podpisuje pod recka
Sebol napisał/a:
2008-02-08 11:15:05
Też jestem ciekawy... stawiam na Lazy'ego.
popshit napisał/a:
2008-02-08 10:38:14
a kto jest autorem tego streszczenia?
ment napisał/a:
2008-02-07 18:14:39
to prawda album ze wszech miar kozaczyna!
cos napisał/a:
2008-02-07 13:21:50
piekna plyta, pierwszego singla to oni wydali w 2003 i kazdy nastepny byl piekny, kozak. Aha i Clin d'oeil to takie puszczenie oczka:)i poprawawka do recenzji, Outro nie jest instrumentalem, Qidar to instrumental, a Outro to bonus track z Count Bass D :-)tyle, piekna plyta
Sebol napisał/a:
2008-02-07 00:17:15
To jedna z najlepszych płyt w tym roku... mamy dopiero początek ale jestem pewien że na koniec 2008 będzie w czołówce... na LP Jazz Liberatrorz kontynuują rzecz rozpoczętą na 12". Clin D'Oeil to przepiękny hołd dla muzyki jazzowej samej w sobie, nie tylko pod względem muzycznym ale i ideologicznym. Całość tworzy spójną całość, która tłumaczy wpływ poprzedniej epoki na dzisiejsze brzmienie hip hopu w ogóle. Ehh i ten śpiewający Fatlip! szeleniec... niedługo szykuje się powrót The Pharycyde... jestem ciekaw - co z tego wyniknie. Na płycie francuskiego trio jak i na 12" Ease My Mind wyszli piorunująco... czekamy, czekamy, czekamy!
DODATKOWE.
WASZE KOMENTARZE